No więc starczy mi kasy w miesiącu tylko na karnet ( jak będę brał nadgodziny w robocie
) no ale na żadną dietę na PEWNO nie starczy. Jeżeli zacznę jeszcze chodzić na siłownie to do domu będę przychodził praktyczne tylko aby pójść spać a i mama przychodzi późno więc może się zdarzyć że nawet nie będzie obiadu tylko jakieś kanapki itp ( ale postaram się znaleść czas aby ten obiad codziennie był). W szkole kanapki a w pracy posiłek o 10.00 i później kanapki jedynie. Postaram się jeść więcej jajek, ryżu, płatków owsianych ( chodź mięsa i tak nie będzie za dużo ).I nie piszcie że mam przestać jeść słodycze czy poprosić o większe kieszonkowe bo to nie wchodzi w grę dopuki nie zacznę pracować za normalną pensję.
W sumie przez te 2 lata co trenowałem wioślarstwo ( a się opie******em trochę ) to przybrałem na sile i lepiej jestem zbudowany więc może da radę.
Wiem że na cuda nie ma co liczyć i wróżkami nie jesteście ale czy ma w ogóle jakikolwiek sens chodzić na siłownie w takiej sytuacji?
Masy tak nie przybiorę ale chodzi mi chociaż aby poprawić zarys mięśni, trochę zwiększyć biceps, przedramię, plecy, nogi ( no każdą partię w sumię ). Ogólnie aby być trochę lepiej zbudowanym i silniejszym.
Na siłownie mam czas praktycznie przez cały tydzień ale jedynie w godzinach wieczornych.