Hej

bardzo dobrze, że chcesz się poruszać, to ważny krok, by zachować aktywność fizyczną przy "siedzącym" trybie pracy.
Łamaną sztangą da się trochę zdziałać - uginania ramion (biceps) lub prostowanie ramion z za głowy (triceps), wiosłowanie sztangą w opadzie tułowia (czworoboczny, najszerszy grzbietu), unoszenie sztangi wzdłuż tułowia pod brodę z łokciami wysoko (barki).
Dorzucając do tego pompki oraz przysiady lub wykroki (z cieżarkami w rękach) oraz "żurawia" (wymaga pomocy drugiej osoby - klęczysz, tułów wyprostowany, druga osoba trzyma Cię za kostki, a Ty próbujesz się opuścić do przodu jak najwolniej i utrzymać się jak nadłużej dasz radę, jak opadniesz na matę/podlogę podnosisz się przy pomocy rąk normalnie i jeszcze raz) można zamknać prawie trening całego ciała.
Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to że bardzo szybko Twoje ciało zaadoptuje się do tych obciążeń i nie bardzo będzie Twoja masa mięśniowa chciała się rozwijać - będzie brakować bodźca. Robienie większych ilości powtórzeń też nie przyniesie nad dłuższą metę rezultatu (powiedzmy powyżej 25 - wartość mocno przybliżona) gdyż po większej ilości powtórzeń pracę przejmują włókna czerwone (na nich opierają się długostynasowcy, wytrzymalościowcy, niska masa - daleki zasięg) a te nie chętnie zwiększają swoje rozmiary.
Żeby aktywować do pracy głównie włókna białe będzie trzeba zdecydowanie zaopatrzyć się w więcej sprzętu i ciężaru lub wybrać się na siłownię (najlepsza opcja).
Co do diety, na początku najważniejsze żebyś jadł mniej więcej co 3 godziny, lepsze mniejsze porcję a w krótszych odstępach czasu. Trzebaby posłużyć się kalkulatorem kcal, który wyrzuci
przybliżoną wartość Twojego bilansu zerowego (czyli ilość kcal przy której ani nie chudniesz ani nie tyjesz) i do tego dodać lub odjąć z 300kcal w zależności czy chcesz schudnąć lub przytyć. I po tygodniu zobaczyć co się dzieje z wagą i zrobić koretkę.